Powiedzieć czy nie powiedzieć
14.04.2012 :: 03:18 Komentuj (1)
Ownlog teoretycznie już dawno umarł więc idealnie nadaje się na moje północne rozkminy.
Powiedzieć czy nie powiedzieć? Ktoś kiedyś zarzucił mi, że za mało się uzewnętrzniam, tj. nie mówię o tym, co dzieje się u mnie w środeczku. To właśnie w tamtym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że to prawda, tak faktycznie jest. Ale w zasadzie co się bardziej opłaca? Chomikować swoje negatywne emocje w środku, licząc na to, że w końcu poczują się na tyle zignorowane i olane, że same odejdą? Choć do niedawna uważałam to za najlepszą opcję, to okazuje się, że takie zachowanie może być całkiem autodestrukcyjne. Kłopotki mają w dupie to, że chcesz się ich pozbyć i namiętnie okupują twoją wewnętrzną przestrzeń. Tak się w niej zadomawiają, że od nagromadzenia ich dostajesz bólu głowy albo zwyczajnie się pokładasz. Co prawda w najlepszym wypadku faktycznie poczują się niechciane i wyprowadzą się ale to dotyczy tylko tych małych, tzw. problemisiów, roztereczek.
Z drugiej strony mam wrażenie, że gdybym wiecznie roztrząsała każde swoje 'coś mi nie pasuje', to te moje kłopociki, choć małe i pewnie niewarte uwagi, stałyby się widoczne. A po co mają być widoczne, skoro można je olać i się nie przejmować? Obie opcje raczej gryzą się ze sobą chociaż gdyby je połączyć, to zamkniemy sobie koło.
Tak czy inaczej, nie mogę się zdecydować co się bardziej opyla.
Taka tam rozkmina wyszła, ojoj.